Reklama
Reklama

50. rocznica Festiwalu Woodstock w Starym Browarze

Kino Letnie w Starym Browarze | fot. Jakub Wittchen

W połowie sierpnia mija 50 lat od legendarnego Festiwalu Woodstock w Bethel w USA. Stary Browar w przeddzień tego jubileuszu, 14 sierpnia, zaprasza na projekcję filmu dokumentalnego o najsłynniejszym wydarzeniu muzycznym w historii. “Woodstock" w reżyserii Michela Wadleigha to kronika koncertów, jakie w sierpniu 1969 roku odbyły się na łąkach w amerykańskim Bethel, ale także dokumentacja schyłku epoki dzieci kwiatów. Film można zobaczyć w najbliższą środę w ramach kina letniego w Parku Starego Browaru, wstęp jest darmowy. O fenomenie i dziedzictwie legendarnego festiwalu rozmawiamy z redaktorem naczelnym “Czasu Kultury" i kuratorem letniego programu filmowego w Starym Browarze, prof. Waldemarem Kuligowskim.

Czy festiwalowe szaleństwo, jakie trwa latem to "wina" festiwalu Woodstock? Czy współczesne festiwale muzyczne mają coś wspólnego z wydarzeniami z sierpnia 1969 roku?
Prof. Waldemar Kuligowski: Dziedzictwem tamtego festiwalu stały się gigantyczne festiwale charytatywne w rodzaju Live Aid czy We Are the World. Wszędzie tam, gdzie organizuje się programy dodatkowe - filmowe, teatralne, literackie - również nawiązuje się do The Woodstock Music & Art Fair, jak brzmiała oficjalna nazwa imprezy sprzed 50 lat. Jeśli zaś chwalimy festiwalowe strefy gastronomiczne za różnorodną, w tym wegańską czy wegetariańską, ofertę, to znów warto pamiętać, że to właśnie na tamtym festiwalu dokonano rewolucji, wprowadzając w pełni wegetariańską kuchnię dla uczestników. No i wreszcie - kto zażywał błotnych zabaw w Kostrzynie lub gdziekolwiek indziej, winien pamiętać, że to rytuał, któremu dała początek nieskrępowana zabawa uczestników Woodstock Festival pół wieku temu... Jak widać zatem pod wieloma względami był to festiwal przełomowy.

Dlaczego do Bethel w 1969 roku przyjechało aż pół miliona ludzi? Festiwal miał znikomą promocję; nie było eventu na Facebooku, znanego od miesięcy line-upu, przedsprzedaży "early bird". Skąd taki frekwencyjny sukces w czasach bez internetu?
Festiwal miał darmową, choć mimowolną, reklamę dzięki problemom z jego organizacją. Amerykańska prasa szeroko rozpisywała się o tym, że Michael Lang i jego zespół musiał zrezygnować z lokalizacji festiwalu najpierw w miasteczku Woodstock, a potem w Wallkill, gdzie miejscowa społeczność oprotestowała "najazd hipisów". W ostatnim momencie udało się wynająć krowie pastwiska pod miasteczkiem Bethel w stanie Nowy Jork, zachowując przy tym pierwotną nazwę wydarzenia. Wszystkie te perypetie - umowę na wynajem łąk podpisano w dniu lądowania Amerykanów na Księżycu - relacjonowali dziennikarze, podsycając zainteresowanie festiwalem u tysięcy ludzi, którzy w rezultacie chcieli sprawdzić, co też z tego wszystkiego wyjdzie. Półmilionowej frekwencji nikt się jednak nie spodziewał.

Film Wadleigha to nie tylko rejestracja wydarzenia muzycznego, ale dokument o pokoleniu, ideach, modzie. Co według Pana, poza muzyką, jest w tym filmie najciekawsze?
Ten film to kapitalny zapis historycznego wydarzenia, trzymający w napięciu, momentami zabawny, ze scenariuszem wymyślonym przez tak zdolnego autora, jakim jest życie. Poza tym jednak to również dokument o epoce wolności, nonkonformizmu, wojny w Wietnamie, kończącej się legalności środków psychoaktywnych, walce o prawa obywatelskie dla Afroamerykanów, przebudzenia etnicznego, ale i zbliżającej się dekadzie konserwatyzmu. Pouczające są w filmie rozmowy fanów z miejscowymi farmerami czy podsłuchane przez ekipę rozmowy telefoniczne dzieci z rodzicami. W pamięci zostają poranne tańce fanów, ich wspólne kąpiele czy wymyślne stroje. We wspaniały sposób udało się twórcom połączyć sekwencje występów scenicznych z "życiem" na polu festiwalowym. Oscar był, moim zdaniem, najzupełniej zasłużony.

Wróćmy do tego, co na Woodstock najważniejsze - muzyki. Który koncert odcisnął największe piętno na historii rock’n’rolla?
Bez wątpienia to występ potomka Indian, Afroamerykanów i białych osadników, czyli Jimi’ego Hendriksa. Artysta szukał wtedy nowego stylu i brzmienia, ledwie kilka miesięcy wcześniej skompletował nowy zespół, który nazwał Gypsy Sun and Rainbows. Razem zagrali na zamknięcie festiwalu, w poniedziałkowy poranek. Wykonanie hymnu USA - dzięki grze Hendriksa słychać w nim ryk samolotów i łoskot spadających bomb - było jednym z najbardziej niezwykłych momentów w historii muzyki XX wieku. Chyba nie bez powodu Pol’and’Rock także rozpoczyna się od zagranego na gitarze elektrycznej hymnu Polski...

Gdyby mógł Pan przenieść się w czasie i na chwilę znaleźć się w Bethel 50 lat temu, który koncert chciałby Pan zobaczyć?
Najchętniej wszystkie, choć nie wiem, czy bym to przeżył... Sama wizyta na festiwalowych łąkach w Bethel sprawiła, że miałem miękkie kolana i drżące ręce. Gdyby jednak musiał wybierać, to chętnie obejrzałbym i posłuchał mało u nas znanego zespołu Sly and The Family Stone. Byli to protoplaści stylu r’n’b, grający niezwykle energetyczną muzykę. Ich nagrania można znaleźć w każdym szanującym się sklepie płytowym w USA, mimo że grupa nie istnieje od ponad 30 lat. Ważne jest i to, że był to zespół złożony z mężczyzn i kobiet, osób o różnym pochodzeniu etnicznym, pięknie reprezentujący dzięki temu wolnościowe ideały Woodstocku.

W Parku Starego Browaru publiczność zobaczy jeszcze duński film "Komuna" i - kultowego już - "Sugar Mana". Dlaczego wybrał Pan te filmy do tegorocznego repertuaru letniego kina?
Chciałbym, by widzowie mieli szeroką perspektywę. Tworzenie komun dzisiaj, w dostatnim, mieszczańskim społeczeństwie, może bowiem skończyć się źle. I o tym opowiada pierwszy z tych filmów. Drugi natomiast jest fantastycznym hymnem na cześć muzyki. To opowieść o artyście i jego tajemnicy, o tym, że nie wszystko jest oczywiste. W epoce dronów, tabloidów i permanentnej inwigilacji - via iphony czy tablety - to jednak krzepiące. Możemy pozostać wolni i nieroztajemniczeni. Niech to będzie koda całego tegorocznego programu filmowego.

Kino letnie w Parku Starego Browaru: "Woodstock", reż. Michael Wadleigh
14 sierpnia (środa), godz. 21:00
Park Starego Browaru*
wstęp wolny, liczba miejsc nieograniczona

*w razie deszczu pokaz zostanie przeniesiony na Szachownicę (Pasaż 0)

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

Intensywne opady w Wielkopolsce: w nocy zmieniono ostrzeżenie na drugiego stopnia
22℃
15℃
Poziom opadów:
6.6 mm
Wiatr do:
14 km
Stan powietrza
PM2.5
0.00 μg/m3
Zobacz pogodę na jutro